Jak wskazuje Raport specjalny Stowarzyszenia Pomocy Chorym z HCV ˝Prometeusze˝ o sytuacji dotyczącej epidemii

   Jak wskazuje Raport specjalny Stowarzyszenia Pomocy Chorym z HCV ˝Prometeusze˝ o sytuacji dotyczącej epidemii HCV oraz dostępie do leczenia przewlekłych zapaleń wątroby typu C i B w Polsce w roku 2007 r., zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV) jest najpoważniejszym problemem epidemiologicznym. Jest to także wielki problem medyczny i społeczny. W Polsce prawdopodobnie około 600-700 tys. ludzi jest zakażonych HCV, z czego dotychczas wykryto wirusa zaledwie u około 25 tysięcy, co stanowi około 4%.

   Większość zakażonych HCV nie zdaje sobie sprawy z faktu swojego zakażenia. Sprzyja temu bezobjawowy okres trwania przewlekłego zapalenia wątroby typu C. Niespecyficzne objawy, takie jak nadmierne zmęczenie, bóle stawów nie są kojarzone z chorobą wątroby. Dodatkowo lekarze pierwszego kontaktu nie mają możliwości wydania bezpłatnego skierowania na badanie w kierunku wykrycia swoistych przeciwciał dla wirusa C anty-HCV. Skierowanie bezpłatne może wydać jedynie lekarz chorób zakaźnych, do którego średni czas oczekiwania wynosi kilka miesięcy.

   Po roku 1992, kiedy krwiodawstwo wprowadziło testy na obecność anty-HCV wśród honorowych dawców krwi, nie poinformowano nigdy biorców sprzed tego okresu o tym, ze powinni się oni przebadać na obecność anty-HCV. Jak dowodzi w swym raporcie Stowarzyszenie Pomocy Chorym z HCV ˝Prometeusze˝, w Polsce w niewystarczającym stopniu wykrywa się HCV. Meldunki Państwowego Zakładu Higieny mówią o rocznym wykrywaniu około 3000 przypadków objawowych, bo te nie objawowe, w ilości 9000 rocznie, nie są nadal nigdzie publikowane. Najczęściej wykrywa się HCV w okresie 15-20 lat od momentu zakażenia, kiedy to często choroba jest na tyle zaawansowana, że leczenie przeciwwirusowe nie skutkuje albo nie może być zastosowane. Autorzy ww. raportu przyjmują, że około 80% zakażeń HCV miało i ma miejsce w placówkach ochrony zdrowia, a pacjenci zakażeni są po prostu ofiarami braku odpowiedniego reżimu sanitarnego.

   Terapie przeciwwirusowe to koszt rzędu 18-36 tys. zł, więc nic dziwnego, że zwykłych podatników nie stać na nie. W przypadku HCV nie ma szczepionki, a jedyną profilaktyką czynną może być leczenie chorych i zmniejszenie rezerwuaru wirusa w populacji. Jeżeli chodzi o koszty, to udowodnić można ekonomicznie, że brak leczenia generuje większe wydatki w rezultacie następstw chorobowych dla państwa niż leczenie, jeśli przyjmiemy po stronie kosztów nieleczenia przeciwwirusowego takie elementy, jak przeszczep wątroby, częste hospitalizacje pacjentów z marskością wątroby i ich leczenie objawowe, szybsze odejście pacjentów z HCV na świadczenia rentowo-emerytalne. Rocznie przeznacza się środki na leczenie około 2000 chorych na hepatitis C, a nowo wykrytych zakażeń jest co roku około 9000 lub więcej, bo nie wszystkie zakażenia są nadal zgłaszane. W naszych statystykach własnych obserwujemy, ze co 4 zakażony nie miał kontaktu z Sanepidem, co oznacza brak zgłoszenia do Sanepidu faktu wykrycia u niego zakażenia HCV.

   Na podstawie informacji, zawartych w Raporcie specjalnym Stowarzyszenia Pomocy Chorym z HCV ˝Prometeusze˝ o sytuacji dotyczącej epidemii HCV, zwracam się do pana ministra z pytaniem: Czy resort zdrowia pracuje nad programem poprawiającym wykrywalność wirusa zapalenia wątroby typu C (HCV) oraz profilaktyką przeciwzakażeniową w placówkach ochrony zdrowia?

   Z poważaniem

   Poseł Eugeniusz Grzeszczak

   Słupca, dnia 9 lipca 2007 r.


901 biżuteria | Alfa Songs | dental marketing | kreta | Biuro matrymonialne Maniak komputerowy Techno Sety Trance