Szanowny Panie Ministrze! Zwracam się do pana na prośbę stowarzyszenia ˝Prometeusze˝, które poprosiło mnie
Szanowny Panie Ministrze! Zwracam się do pana na prośbę stowarzyszenia ˝Prometeusze˝, które poprosiło mnie o interwencje sprawie ogromnie ważnego problemu, jakim bez wątpienia jest zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C.
Zakażenie wirusem zapalenia wątroby typu C (HCV) jest najpoważniejszym problemem epidemiologicznym. Jest to także wielki problem medyczny i społeczny. W Polsce prawdopodobnie około 600-700 tys. ludzi jest zakażonych HCV, z czego dotychczas wykryto wirusa zaledwie u około 25 tysięcy, co stanowi około 4%. Większość zakażonych HCV nie zdaje sobie sprawy z faktu swojego zakażenia (96% - na pewno ponad pół miliona!). Sprzyja temu bezobjawowy (i bezżółtaczkowy) okres trwania przewlekłego zapalenia wątroby typu C. Niespecyficzne objawy, takie jak nadmierne zmęczenie, bóle stawów nie są kojarzone z chorobą wątroby. Dodatkowo lekarze pierwszego kontaktu nie mają możliwości wydania bezpłatnego skierowania na badanie w kierunku wykrycia swoistych przeciwciał dla wirusa C - anty-HCV. Skierowanie bezpłatne może wydać jedynie lekarz chorób zakaźnych, do którego średni czas oczekiwania wynosi kilka miesięcy.
Po roku 1992, kiedy krwiodawstwo wprowadziło testy na obecność anty-HCV wśród honorowych dawców krwi, nie poinformowano nigdy biorców sprzed tego okresu o tym, ze powinni się oni przebadać na obecność anty-HCV. Dla przykładu w USA cofano się w historiach dawców, u których wykryto HCV (w 1991 r.), o 10 lat wstecz w historii ich dawstwa. W Polsce nie powiadomiono nawet tych, którzy otrzymali krew tydzień przed wykryciem u danego dawcy krwi HCV, a nawet o jeden dzień... Dziś jest prawdopodobnie za późno, aby imiennie powiadomić wszystkich biorców, ale fakt zaniechania miał miejsce i potrzeba wysiłku, aby dotrzeć do tych wszystkich zakażonych.
Powyższe jest głównym powodem, dla którego w Polsce nie wykrywa się HCV. Meldunki Państwowego Zakładu Higieny mówią o rocznym wykrywaniu około 3000 przypadków objawowych, bo te nieobjawowe w ilości 9000 rocznie nie są nadal nigdzie publikowane i nie wiedzą o tym prawdopodobnie nawet decydenci w Ministerstwie Zdrowia i NFZ.
Najczęściej wykrywa się HCV w okresie 15-20 lat od momentu zakażenia, kiedy to często choroba jest na tyle zaawansowana, ze leczenie przeciwwirusowe nie skutkuje albo nie może być zastosowane. Z tragedią śmierci z powodu raka wątroby u osób w przedziale wieku 30-40 lat spotykamy się praktycznie na co dzień.
Należy przyjąć fakt, ze około 80% zakażeń HCV miało i ma miejsce w placówkach ochrony zdrowia, a pacjenci zakażeni są niczym więcej, jak ofiarami braku odpowiedniego reżimu sanitarnego, nieodpowiedniej sterylizacji, niewiedzy personelu medycznego, a także transfuzji krwi przed 1993 r. Pacjenci z HCV to w głównej mierze ofiary zakażeń szpitalnych, błędów medycznych, których teraz nie ma komu naprawiać.
Terapie przewciwwirusowe to koszt rzędu 18-36 tys. zł, więc nic dziwnego, ze zwykłych podatników nie stać na nie. Limitowanie refundacji leczenia przeciwwirusowego jest według nas sprzeczne z Konstytucją RP, w której nadmienia się, że nasze państwo powinno leczyć przede wszystkim chorych zakaźnie i psychicznie. Zdziwiłby pewnie wszystkich fakt, gdyby do potrzebnego leczenia psychiatrycznego były kolejki, a niebezpieczni chorzy czekaliby na przyjęcie do szpitala, stwarzając niejednokrotnie zagrożenie dla otoczenia. Nie dziwi jednak nikogo fakt, że na leczenie chorób zakaźnych pacjenci czekają niejednokrotnie nawet 6-7 lat (np. Wrocław, Koszalin). W przypadku HCV nie ma szczepionki, a jedyną profilaktyką czynną może być leczenie chorych i zmniejszenie rezerwuaru wirusa w populacji.
Jeżeli chodzi o koszty, to udowodnić można ekonomicznie, że brak leczenia generuje większe wydatki w rezultacie następstw chorobowych dla państwa niż leczenie, jeśli przyjmiemy po stronie kosztów nieleczenia przeciwwirusowego takie elementy, jak przeszczep wątroby (koszt około 260 tys. zł), częste hospitalizacje pacjentów z marskością wątroby i ich leczenie objawowe, szybsze odejście pacjentów z HCV na świadczenia rentowo-emerytalne. Koszty społeczne to przedwczesna śmierć, osierocone dzieci.
Rocznie przeznacza się środki na leczenie około 2000 chorych na hepatitis C, a nowo wykrytych zakażeń jest co roku około 9000 lub więcej, bo nie wszystkie zakażenia są nadal zgłaszane. W naszych statystykach własnych obserwujemy, ze co 4 zakażony nie miał kontaktu z Sanepidem, co oznacza brak zgłoszenia do Sanepidu faktu wykrycia u niego zakażenia HCV.
W roku 2005 po wystąpieniach medialnych stowarzyszenia ˝Prometeusze˝ w programach TVN minister zdrowia prof. Zbigniew Religa przyjął HCV jako priorytet swoich działań, powołał ministerialną grupę doradczą, czego wynikiem jest powstanie projektu Narodowego Programu Zwalczania HCV. Niestety, do dnia dzisiejszego Narodowy Program Zwalczania nie został wprowadzony.
W związku z tym uprzejmie zapytuję pana ministra: Czy ministerstwo zamierza w najbliższym czasie zająć się ww. sprawą?
Z poważaniem
Poseł Waldemar Szadny
Warszawa, dnia 21 czerwca 2007 r.