Polska nie wykorzystuje swojego położenia na wschodnim krańcu Unii Europejskiej. Według szefów Izb Celnych

   Polska nie wykorzystuje swojego położenia na wschodnim krańcu Unii Europejskiej. Według szefów Izb Celnych 150-160 tysięcy transportów, które mogliby odprawić polscy celnicy, wybiera przejazd tranzytem. Oznacza to, że pieniądze z tytułu ceł trafiają do budżetów państw na zachodzie Europy, gdyż tamtejsze procedury i urzędy sprzyjają przedsiębiorcom. Wszystkie kraje UE oddają trzy czwarte pobranych ceł do Brukseli, a czwartą część zatrzymują u siebie. Za 2006 r. oddaliśmy Unii prawie miliard złotych, a w kasie polskich celników zostało ok. 300 mln złotych. Według szacunków Polska mogłaby ściągnąć do państwowej kasy 300 mln złotych więcej, gdyby przewoźnicy zechcieli u nas załatwiać odprawy graniczne. Na własne życzenie tracimy cło i potencjalne zarobki firm usługowych.

   Kupców na polskiej granicy odstrasza przede wszystkim brak sprawnej instytucji przedstawiciela podatkowego. W Niemczech na przykład to zewnętrzna firma usługowa bierze na siebie odpowiedzialność wobec państwowych urzędów, że towar wjeżdżający np. do Niemiec i przeznaczony dla odbiorcy w Austrii dotrze do miejsca przeznaczenia, czyli opuści niemiecki obszar celny. Uwalnia to spedytorów od biurokracji i kolejek w urzędach. W Polsce na granicy spedytor musi złożyć finansowe poręczenia i gwarancje. Poza tym fakt wprowadzenia towaru na unijny obszar ma natychmiast liczne urzędowe konsekwencje. Dokonywane jest skrupulatne badanie wiarygodności dokumentów i certyfikatów, a dodatkowo już na granicy do akcji wkraczają kontrolerzy podatkowi czy weterynaryjni. W państwach zachodniej Europy zagraniczni importerzy mogą skorzystać z wielotygodniowych odroczeń w płaceniu podatku VAT, natomiast w Polsce na takie udogodnienia nie mogą liczyć.

   Kontrole graniczne to konieczność, ale w innych krajach mają swoją logikę i urzędnikom zależy na sprawnym załatwianiu spraw. Istniejące przepisy uniemożliwiają wręcz agencjom celnym czy wyspecjalizowanym firmom logistycznym odgrywanie roli przedstawicieli podatkowych, takich jak na Zachodzie. Biurokratyczne mechanizmy odprawy granicznej są jednym z najistotniejszych problemów hamujących rozwój międzynarodowych przewozów.

   Warto także zwrócić uwagę na inne utracone korzyści. Dokonanie odprawy granicznej i wprowadzenie towaru na rynek Unii Europejskiej często wiąże się z koniecznością np. przepakowania towaru czy też jego przechowania. W każdym kraju na usługach przetwarzających masowe towary i uszlachetniających zwykły transport zarabiają spedytorzy, właściciele magazynów, producenci opakowań, hotelarze i właściciele barów. W Polsce potencjalnych klientów skutecznie zniechęcono do zatrzymywania się na granicy.

   W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:

   1. Czy w Polsce zostaną stworzone warunki i takie regulacje prawne, które nakłonią unijnych importerów, by płacili cło w naszym kraju?

   2. Jakie działania zamierza podjąć rząd, by budżet polski nie tracił pieniędzy z tytułu ceł?

   Z poważaniem

   Posłowie Tomasz Piotr Nowak

   i Arkady Fiedler

   Konin, dnia 26 czerwca 2007 r.


901 Biuro matrymonialne | Konsternacja na rynku? | kasyno | Fundusze | Pozycjonowanie Wykop Dave The Drummer biografia