Szanowny Panie Premierze! 1. W 1951 r. w czasach stalinowskich została powołana do życia
Szanowny Panie Premierze!
1. W 1951 r. w czasach stalinowskich została powołana do życia Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów Naukowych. Komisja ta, mimo pewnych zmian co do nazwy, zakresu i metod działania, istnieje po dziś dzień.
2. Można żywić poważne wątpliwości, czy po roku 1989 sposób działania Komisji uległ istotnym zmianom i czy nie jest ona jednym z najsilniejszych, choć mało eksponowanych bastionów PRL-u.
3. Wprawdzie w czasach PRL-u Komisja decydowała o stopniach i tytułach od doktora w górę, czyli aż po profesora zwyczajnego, to jeszcze niedawno (chyba rok albo dwa) w jej gestii leżało zatwierdzanie habilitacji, dziś natomiast profesora zwyczajnego, a więc zakres kompetencji uległ zwężeniu, to jednak pozostały pewne mechanizmy, które nadal funkcjonują, nie mówiąc już o odrzuceniu wniosków o zatwierdzenie czy to habilitacji, czy profesury zwyczajnej, a które zapadły po roku 1989, z ewentualną krzywdą dla kandydatów.
4. Problem jest niebagatelny, bo dotyczy elity naszego społeczeństwa, sensu stricte inteligencji, bo przecież mówimy o ludziach nauki.
5. Wiemy też, że dla komunizmu nauka była oczkiem w głowie, nauka miała uzasadnić, a naukowcy uwiarygodnić ten totalitarny i zbrodniczy system.
6. Oczyszczenie nauki z komunizmu nie może sprowadzać się tylko do lustracji. Powinno objąć również komunistyczne instytucje powołane do ideologicznej kontroli nauki i naukowców.
7. Przykładem jest właśnie Centralna Komisja do Spraw Stopni i Tytułów.
8. Zasady jej funkcjonowania rodzić mogą patologie, zarówno gdy chodzi o relacje międzyludzkie, jak i o samą naukę. Wydaje się też, że są niezgodne z Konstytucją.
9. Komisja działa w oparciu o ustawę o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz w oparciu o statut uchwalony przez samą Komisję. Okazuje się, że ten statut pozwala Komisji na całkowite pominięcie strony, czyli kandydata do stopnia lub tytułu, w postępowaniu administracyjnym. Jest to ewidentne naruszenie praw jednostki gwarantowane przez art. 2 Konstytucji. Również wskutek ograniczenia praw jednostki przez pominięcie jej udziału w postępowaniu poprzedzającym wydanie decyzji, która jej dotyczy, mamy naruszenie art. 31 ust. 3 i art. 32 ust. 1 Konstytucji. Mówiąc obrazowo: Centralna Komisja uchwaliła taki statut, który pozwala jej na osądzanie dorobku naukowego kandydata, a więc wysuwając różne zarzuty, bez dania możliwości odpowiedzi, czyli obrony. Jest to naruszenie zarówno prawa człowieka do obrony, jak i godzi w podstawowe zasady dyskursu naukowego, gdzie na każdym etapie, poczynając od obrony pracy magisterskiej aż po przewód habilitacji, osoba, której stawia się zarzuty, ma prawo odpowiedzi.
10. Z kolei art. 35 ust. 3 ustawy o stopniach i tytule naukowym pozwala na powołanie recenzenta ze składu Centralnej Komisji. Powstaje taka sytuacja, że ta sama osoba jest zarówno recenzentem (biegłym), jak i członkiem organu podejmującego decyzję. To narusza art. 2 i 32 ust. 1 Konstytucji RP, gdyż członek CK staje się jako recenzent arbitrem we własnej sprawie. A w dalszym ciągu osoba, wobec której dorobku recenzent wysuwa zarzuty, nie ma prawa odpowiedzi.
11. Nie bez powodu w środowisku taki sposób działania CK nazywa się sądem kapturowym.
12. Taki układ sprzyja zarówno podejmowaniu decyzji niesprawiedliwych, jak też musi rodzić patologie w środowisku naukowców.
13. A już zakrawa na kpinę możliwość odwołania się od decyzji CK do sądu administracyjnego, ponieważ sąd administracyjny bada sprawę wyłącznie od strony formalno-proceduralnej, a nie merytorycznej. Tymczasem właśnie aspekt merytoryczny jest tutaj kluczowy.
14. W kwestii szczegółowej należy zwrócić uwagę na kuriozalną Sekcję Nauk Humanistycznych i Społecznych. Sekcja ta liczy ok. 50 członków, którzy reprezentują ok. 20 różnych nauk, o takiej rozpiętości jak: historia, nauka o polityce, językoznawstwo, archeologia, literaturoznawstwo, psychologia, filozofia, teologia, nauka o administracji czy nauka o wojsku. Jakim cudem każdy z nich, i to przy tak daleko posuniętej specjalizacji, może znać się na tych wszystkich naukach, żeby wyrażać opinię na temat wartości dorobku naukowego jakiegokolwiek kandydata (i to na poziomie habilitacji lub profesury) spoza nauki, którą sam się zajmuje? Wojskowy głosuje w sprawie psychologa, a teolog w sprawie nauki o administracji?
15. Co więcej, rzecz ta dotyczy recenzentów, ponieważ recenzent może być powołany z tzw. dziedziny pokrewnej, a więc socjolog analizuje dorobek filozofa. Na tym nie koniec. W ramach filozofii do recenzji przedstawiciela filozofii chrześcijańskiej dobiera się marksistę. To są fakty, które świadczą o daleko posuniętej patologii działania CK i o jej komunistycznych korzeniach.
Szanowny Panie Premierze! Uważam, że podziela Pan wyrażony przeze mnie pogląd, iż wśród spustoszeń dokonanych przez system komunistyczny w wielu dziedzinach naszego życia indywidualnego i zbiorowego piętno swoistych zbrodni dokonywanych na umysłach jest dotąd bardzo dotkliwe.
Zwracam się do Pana Premiera z pytaniem wynikającym z powyższego opisu: Jaką koncepcję koniecznej sanacji obecnego systemu przyznawania stopni naukowych, nade wszystko jego merytorycznego ładu, może przedstawić środowisku polskiej inteligencji Pana urząd?
Z poważaniem
Poseł Stanisław Zadora
Warszawa, dnia 23 maja 2007 r.