Od 1999 r. specjalistyczne kształcenie młodych lekarzy, którzy ukończyli studia i zdali Lekarski Egzamin
Od 1999 r. specjalistyczne kształcenie młodych lekarzy, którzy ukończyli studia i zdali Lekarski Egzamin Państwowy, odbywa się głównie na tzw. rezydenturach, czyli etatach finansowanych przez resort zdrowia. Resort zdrowia ma możliwość sfinansowania ok. 2 tys. rezydentur rocznie, podczas gdy kandydatów jest dwukrotnie więcej. Osoby, które nie dostają się na etaty rezydenckie w danym roku, czekają na następny nabór. Często jednak okazuje się, że w roku następnym nie ma w ogóle przewidzianych miejsc na robienie konkretnych specjalizacji w danym regionie. M.in. z tego powodu część młodych lekarzy, po zdaniu Lekarskiego Egzaminu Państwowego i uzyskaniu prawa wykonywania zawodu, decyduje się na wyjazd z kraju i robienie specjalizacji w innym państwie Unii Europejskiej.
O tym, jaka będzie liczba etatów rezydenckich i na jakie specjalności w danym regionie, decydują konsultanci wojewódzcy z danej dziedziny medycyny. Zdarza się więc, że w niektórych specjalnościach nowe etaty nie są tworzone przez kilka kolejnych lat. Istnieje możliwość robienia specjalizacji na koszt szpitala, który ma specjalną akredytację i może szkolić młodych lekarzy. Jednak szpitali, zwłaszcza tych mniejszych, nie stać na to, bo musiałyby opłacać wynagrodzenie takiemu lekarzowi z budżetu placówki. Chociaż co roku akademie medyczne kończy ok. 2,5 tys. lekarzy, mamy coraz większy problem ze specjalistami.
Według lekarzy dostęp do kształcenia specjalistycznego ograniczają ci, którzy już mają specjalizację. Zamiast konkurencji usług medycznych mamy ich zawłaszczanie przez wąską grupę specjalistów. Taka monopolizacja nie tylko ogranicza dostęp do lekarzy specjalistów, ale też pogarsza jakość usług medycznych. W całym kraju wydłużają się kolejki do niemal wszystkich specjalistów. Większość przychodni rejestruje pacjentów na odległe, kilkumiesięczne terminy.
W wielu ośrodkach powstaje luka pokoleniowa. Gdy na emeryturę odchodzi szef kliniki, nie ma odpowiednio wyszkolonych i doświadczonych następców. Lekarze alarmują, że nie wiedzą, ilu lekarzy specjalistów będzie potrzebnych w najbliższych latach, bo nie ma spójnego systemu kształcenia. Nie ma także żadnych zasad określających, ilu lekarzy specjalistów jest potrzebnych przy takim, a nie innym poziomie świadczeń. Narodowy Fundusz Zdrowia nie wie nawet, jaka jest dostępność usług medycznych, gdyż wprowadzone obowiązkowe raporty o kolejkach do specjalistów są wyrywkowe i nierzetelnie przygotowywane przez szpitale. Fundusz przenosi pieniądze ze specjalistyki na leczenie szpitalne.
Sposobem na zachęcenie młodych lekarzy do robienia specjalizacji w kraju i wiązanie swojej przyszłości zawodowej z pracą w rodzimych szpitalach i przychodniach jest zniesienie limitów na etaty rezydenckie. Jeżeli propozycje resortu zdrowia, dotyczące zmian w zasadach kształcenia lekarzy, nie zatrzymają ich w kraju, to za kilka lat w szpitalach zabraknie specjalistów. Obecnie średni wiek lekarza wynosi ponad 45 lat. Takiej luki pokoleniowej nie da się odrobić w ciągu nawet kilkunastu lat. Z danych resortu zdrowia wynika, że do połowy 2006 r. z kraju wyjechało ponad 7,3 tys. pracowników medycznych.
W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:
1. Jakie działania zamierza podjąć rząd, by lekarze kończący studia mieli możliwość robienia specjalizacji w ramach rezydentur?
2. Dlaczego, mimo alarmującego braku lekarzy specjalistów, etatów rezydenckich jest tak mało w stosunku do potrzeb?
3. W jaki sposób resort zdrowia zamierza zachęcić młodych lekarzy do podejmowania pracy w kraju?
Z poważaniem
Poseł Tomasz Piotr Nowak
Warszawa, dnia 27 kwietnia 2007 r.