Szanowna Pani Minister! W obecnym czasie na rynku pracy można zaobserwować znaczny wzrost zatrudnienia
Szanowna Pani Minister! W obecnym czasie na rynku pracy można zaobserwować znaczny wzrost zatrudnienia pracowników tymczasowych. W wielu przedsiębiorstwach na Śląsku może zdaje się nawet następować wypieranie zatrudnienia na stałych etatach przez tę formę. Niepokojące jest również to, że dla znacznej liczby spośród osób pracujących tymczasowo podstawą świadczenia pracy jest umowa cywilnoprawna, a nie stosunek pracy w rozumieniu Kodeksu Pracy. Wprowadzając ustawę o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, zakładano, że znaczna część takich pracowników po przepracowaniu pewnego okresu czasu w tym charakterze znajdzie stałe zatrudnienie u pracodawcy - użytkownika, jednak w praktyce dzieje się tak w bardzo rzadkich przypadkach. Szacuje się, że dotyczy to mniej niż 5% pracowników.
Kolejnym mankamentem tej formy zatrudnienia jest to, że umowy z pracownikami zawierane są na kilka dni, najczęściej na 5, aby pracodawca nie musiał płacić za soboty i niedziele. Dzięki tej konstrukcji pracownik może w praktyce pracować zamiast 12 miesięcy 15 lub 16, aby mieć taką samą liczbę przepracowanych godzin co pracownik na tzw. etacie. Jest to wyraźna dyskryminacja pracownika tymczasowego w stosunku do zatrudnionych na stałym etacie. Tak krótkie umowy stwarzają niepewność i niestabilność pracy. Powoduje to również napiętrzenie się obowiązków i działań administracyjnych nie tylko dla tych, którzy muszą zawierać w niewielkim okresie czasu setki umów krótkoterminowych, ale także dla ZUS-u. Dodatkowym obciążeniem dla państwa jest otrzymanie przez pracownika w trakcie takiej umowy zwolnienia lekarskiego. Agencje zajmujące się zatrudnianiem tymczasowym wypłacają wynagrodzenie chorobowe tylko do końca trwania umowy, lecz potem, przygotowując odpowiednie druki, przenoszą to zobowiązanie na ZUS. Jest to zatem dodatkowy koszt dla budżetu państwa.
Zjawiskiem równie groźnym, które narasta w ostatnich latach, jest też tzw. pozorny outsourcing. Powstają firmy, które zajmują się wynajdywaniem pracowników dla pracodawcy użytkownika, a tak naprawdę zatrudniają jego dotychczasowych pracowników stałych jako tymczasowych. Na takiej praktyce tracą przede wszystkim pracownicy. Ich prawa są ograniczane, a jako strona słabsza w obrocie muszą zazwyczaj godzić się na takie warunki, jakie przedstawi im pracodawca, by mogli zachować swoją pracę.
Pracownikowi zatrudnionemu tymczasowo nie przysługuje również wynagrodzenie w okresie wypowiedzenia. Jest to wyjątkowo wyraźny przejaw dyskryminacji takiego pracownika.
Ochronę przed nadmiernym wykorzystywaniem pracowników do pracy tymczasowej mają stanowić przepisy zabraniające pracodawcy przekraczania okresów 12 i 36 miesięcy łącznego zatrudnienia dla konkretnego pracownika. Po tym okresie musi nastąpić 3-letnia przerwa, jednak nie przeszkadza ona w przerzucaniu pracownika do innego pracodawcy przez agencję, co sprawia, że pracownik znajduje się w jeszcze bardziej niestabilnej sytuacji.
Zwracam się z pytaniem do Pani Minister, czy i jakie podejmowane są działania mające na celu usunięcie podniesionych w tej interpelacji oraz wielu jeszcze innych wskazywanych przez praktykę braków powyższej ustawy. Czy zatrudnienie tymczasowe ma być w najbliższym czasie zreformowane i jaki byłby kierunek tych reform, zwłaszcza w świetle ostatnich dyskusji prowadzonych na zachodzie Europy nad tą formą zatrudnienia spowodowanych jej nadmiernym stosowaniem? Czy recepcja tego rozwiązania z krajów o dłuższej tradycji gospodarki rynkowej w momencie, gdy tam powoli myśli się o rezygnacji z niego, jest wskazane czy może lepiej byłoby poszukać nowej koncepcji, która dawałaby należytą ochronę pracownikom i była elastyczna w użyciu, a przez to dostosowana do potrzeb pracodawców?
Z poważaniem
Poseł Józef Berger
Warszawa, dnia 4 kwietnia 2007 r.