Szanowna Pani Minister! W prasie został opisany przypadek przedsiębiorcy, który od ponad 20 lat

   Szanowna Pani Minister! W prasie został opisany przypadek przedsiębiorcy, który od ponad 20 lat prowadził firmę budowlano-usługową w Dynowie na Podkarpaciu. Jeszcze do niedawna zatrudniał w niej ok. 70 osób rocznie; były to przeważnie kobiety, w tym również wiele matek z małymi dziećmi. Był paniom zawsze bardzo przychylny, nigdy nie myślał o nich jako o kłopotliwych pracownikach. Niestety, za takie podejście został surowo ukarany. Jego dramat zaczął się w 2002 r., gdy do firmy wkroczyła kontrola Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Urzędnicy szczegółowo skontrolowali każdego pracownika i oświadczyli, że 56 jego pracownic, które w ciągu ostatnich 5 lat urodziły dzieci, chorowały, były w ciąży, brały urlopy wychowawcze albo dostały premie - że wszystkie one tak naprawdę były zatrudnione fikcyjnie. Oskarżono go, że dał pracę tym kobietom tylko dlatego, żeby naciągnąć ZUS na wypłatę świadczeń. Urzędnicy uzasadniali swoje orzeczenia, wysyłając jedną formułkę, twierdząc, że zatrudniał pracownice w celu wyłudzenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych pieniędzy. I nikt nigdy nie chciał i nie umiał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie ma prawa odmówić nikomu urlopu wychowawczego, a teraz sam musi ponosić koszty. Urzędnicy ZUS nie musieli mu udowadniać żadnego oszustwa, to on musiał im udowodnić, że jest niewinny. Zaczęły się procesy. Każda sprawa była dzielona: szła najpierw do sądu rejonowego, okręgowego... W każdej instancji zapadały wyroki. W sumie miał 300 procesów, z których wiele ciągnie się aż do dziś. To jest prawdziwa droga przez mękę; od kilku lat przedsiębiorca zajmuje się niemal wyłącznie chodzeniem po sądach i studiowaniem prawa. Sprawy w sądzie miały również jego pracownice. Do niektórych jeżdżono i przesłuchiwano je, w sprawach innych od razu stwierdzono, że on - ich pracodawca - jest winny. 26 procesów zakończyło się wygraną. To oznacza, że te 26 osób przeszło piekło, ale w końcu okazało się, że oskarżano je niesłusznie. Przedsiębiorca ucierpiał najbardziej. ZUS kazał mu zwrócić wszystkie wypłacone pracownicom świadczenia, także te za urlopy wychowawcze. Musiał oddać w sumie 600 tys. zł. Teraz kłóci się z urzędnikami ZUS o kolejne 400 tys. zł. Po tych wszystkich przejściach z ZUS zatrudnia u siebie znacznie mniej osób. I kiedy przyjmuje nową pracownicę, to zawsze zastanawia się, czy ona może zajść w ciążę. Jest też ostrożny, gdy któraś prosi go o urlop wychowawczy.

   Wobec powyższego pytam Panią Minister:

   1. Dlaczego ZUS dyskryminuje przedsiębiorców zatrudniających przyszłe matki?

   2. Czy znane są ministerstwu podobne przypadki dyskryminacji?

   3. Jakie kroki zamierza podjąć Pani Minister, aby zmienić ten stan rzeczy?

   Z poważaniem

   Poseł Anna Sobecka

   Toruń, dnia 26 marca 2007 r.


901 kasyno | Pozycjonowanie | wynajem podestów ruchomych | dental marketing | konferencje Wykop Dave The Drummer biografia