Ustawa o ratownictwie medycznym określa sposób finansowania SOR-ów. Wszystkie koszty związane z ich funkcjonowaniem
Ustawa o ratownictwie medycznym określa sposób finansowania SOR-ów. Wszystkie koszty związane z ich funkcjonowaniem powinien ponosić NFZ. Tymczasem szpitale zgłaszają, że NFZ kontraktuje tę usługę na niższym poziomie, aniżeli wynoszą koszty faktyczne. Np. szpital koniński wylicza te koszty na poziomie 7, 5 tysięcy za osobodzień, a otrzymuje 7 tysięcy. Zwiększone koszty wynikają z tego, że SOR-y są traktowane jako miejsca udzielania także pomocy doraźnej, a kwota przekazywana przez NFZ nie jest uzależniona od ilości przyjęć na oddziale, zarówno przyjęcia zasadne jak i odmowy generują koszty.
W roku minionym SOR w Koninie poniósł stratę na poziomie ok. 760 tysięcy zł, w tym roku w styczniu odnotowano wzrost ilości przyjętych pacjentów na poziomie 8%. Należy więc spodziewać się pogłębienia straty. Jednocześnie ratownicy medyczni (a także inny personel medyczny) informują o bardzo niskich uposażeniach (w przypadku ratowników jest to poziom płacy minimalnej).
Obawiam się, że niedofinansowanie SOR-ów może prowadzić do oszczędnościowego diagnozowania pacjentów, minimalizowania ilości przeprowadzonych badań, co z kolei może doprowadzić do tragedii. Szpitale pomagają sobie, przesuwając pacjentów z SOR-ów na oddziały szpitalne, gdzie mają płacone za usługę medyczną. Nie zawsze jednak można tak zrobić, gdyż są szpitale (np. kliniczne) bardzo przepełnione i w celu minimalizacji kosztów nie przyjmuje się pacjenta na oddział szpitalny, lecz odsyła do domu bez dogłębnej diagnozy.
Media informują także, że NFZ nie zakontraktował odpowiedniej ilości SOR-ów - np. w Szczecinie jest tylko jeden taki oddział (czyli tylko jeden szpital w tak dużej aglomeracji otrzyma środki, a pozostałe będą przyjmowały pacjentów w sytuacji zagrożenia życia czy zdrowia, nie korzystając z możliwości zapisanych w ustawie o ratownictwie medycznym). Docierają informacje, że w województwach są po 2 lub 3 SOR-y. Dobrze sytuacja kształtuje się w województwie wielkopolskim, gdzie docelowo ma ich być 29, a obecnie funkcjonują 24 SOR-y. Powstaje jednak wątpliwość, czy wszystkie te oddziały mają takie same standardy, czy w szpitalu powiatowym ten standard jest taki sam jak w szpitalu akademickim.
Szpitale alarmują, że po likwidacji ambulatoriów chirurgicznych w stacjach pogotowia ratunkowego nie będą w stanie przyjąć pacjentów. Likwidacja ta nastąpiła na skutek rozporządzenia NFZ. W wyniku tej decyzji lżejsze przypadki, niewymagające dotąd skierowania do szpitala będą właśnie w szpitalach w SOR-ach, poddawane procedurze medycznej. A to będzie skutkowało zwiększeniem przyjęć w SOR-ach i może wpłynąć na standard funkcjonowania oddziału ratunkowego, który nie powinien być przedłużeniem ˝przychodni˝, lecz oddziałem ratunkowym.
W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:
1. Jak NFZ zakontraktował SOR-y na 2007 rok? Czy pokrywa w całości koszty funkcjonowania tych oddziałów? Dlaczego finansowanie tych oddziałów nie jest uzależnione od ilości przyjęć pacjentów?
2. Czy ilość SOR-ów w 2007 roku odpowiada mapie zapotrzebowania gwarantującego skuteczne udzielenie pomocy ratunkowej? Czy mapa ta została w pełni uzgodniona z wojewodami? Czy wszędzie uwzględniono kryterium czasu dojazdu karetki do SOR (tj. od 15 do 20 minut w zależności od aglomeracji)?
3. Czy traktowanie SOR-ów jako punktów pomocy doraźnej, przy zbyt małym finansowaniu, nie wpłynie negatywnie na diagnostykę?
4. Czy nie należy zróżnicować SOR-ów pod względem standardów, tj. SOR-ów powiatowych, subregionalnych i akademickich?
5. Czy słuszne jest likwidowanie przy pogotowiach ratunkowych ambulatoriów chirurgicznych?
Z poważaniem
Poseł Tomasz Piotr Nowak
Konin, dnia 2 kwietnia 2007 r.