Szanowny Panie Ministrze! W imieniu swoim oraz wyborców pragnę wyrazić głębokie zaniepokojenie w sprawie
Szanowny Panie Ministrze! W imieniu swoim oraz wyborców pragnę wyrazić głębokie zaniepokojenie w sprawie szokującego pomysłu, jakim jest tworzenie i przekazywanie przez pedagogów szkolnych list trudnych uczniów do urzędów miejskich.
Rolą pedagogów jest pomaganie uczniom, a nie informowanie urzędników o ich problemach. Aby je poznać, pedagog musi najpierw zdobyć zaufanie młodych ludzi. Jeżeli teraz wskażą, że Jaś bierze narkotyki, Krzyś ma ojca alkoholika, a 14-letnia Agnieszka jest w ciąży, to ich zawiodą i złamią prawo, bo przekazywanie takich informacji bez zgody zainteresowanych jest sprzeczne z ustawą o ochronie danych osobowych. Szkoły mogą przekazywać informacje wyłącznie o uczniach, którzy łamią ustawę o postępowaniu w sprawach nieletnich, czyli np. systematycznie wagarują albo piją i to do sądu, policji, ale w żadnym wypadku do urzędu miejskiego. Pozostałe problemy wychowawcze powinno się rozwiązywać w szkole. Poza tym to określenie subiektywne i łatwo sobie wyobrazić, że wielu uczniów trafi na listę na wyrost. Zwłaszcza w klimacie ministerialnej akcji ˝Zero tolerancji˝. I jeszcze jedno - uczeń się zmienia, dorasta, porządnieje. Umieszczenie na liście będzie się równać stygmatyzacji i napiętnowaniu, z którym ciężko potem żyć.
W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z pytaniem:
Czy wtedy zniknie z czarnej listy?
Kto będzie miał do niej dostęp?
Kto będzie chronić dane?
Na jakiej podstawie prawnej powstaje lista trudnych uczniów?
Posłowie Józef Stępkowski
i Adam Ołdakowski
Warszawa, dnia 19 stycznia 2007 r.